Robert Lewandowski, pomimo swoich kapitalnych wyników i wpływu na drużynę, nie będzie już młodszy. Z tego względu klub już rozgląda się za potencjalnymi następcami. W grę zaczęły wchodzić nowe nazwiska.
Barcelona zmierzy się dzisiaj z Atletico Madryt w ramach półfinału Puchary Króla. Z pewnością w pierwszym składzie zobaczymy zarówno Lewandowskiego jak i Szczęsnego, którzy są nieodłącznym elementem składu Dumy Katalonii. Metryki się jednak nie pokona o czym dobrze wie sam polski snajper, ale również zarząd Barcelony. Od dłuższego czasu słyszy się o zainteresowaniu Gyokeresem czy Ishakiem , którzy mieliby go zastąpić. Teraz w grę wchodzą kolejne nazwiska.
Hiszpańskie media wyprzedzają się w propozycjach, jednak najgłośniej przebijają się dwa – Victor Osimhen oraz Dusan Vlahović. Co do Nigeryjczyka wydaje się to mało prawdopodobne. Wszystko przez klauzulę odstępnego, która ma według różnych źródeł wynosić od 120-140 milionów euro. DeLaurentis znany z twardych negocjacji raczej nie odpuści co definitywnie zamyka sprawę.
Inaczej prezentuje się sprawa Vlahovicia, który kompletnie nie może się odnaleźć w Juventusie i traci zaufanie kolejnego trenera – Igora Tudora. To może oznaczać, że klub nie będzie robił mu problemów z odejściem. Jego umowa trwa do czerwca 2026 roku co oznacza, że istnieje możliwość jego wypożyczenia a po zakończeniu kontraktu w Juventusie podpisanie go w Barcelonie. Ta opcja jest bardziej prawdopodobna.
Pytaniem pozostaje, czy Vlahović będzie w stanie wejść w buty Roberta Lewandowskiego czy Ferrara Torresa, którzy strzelają właściwie na zawołanie. Przy obecnej formie Serba wydaje się to mało prawdopodobne, ale nie można go skreślać.